Życie w Australii

Jesień

Jest jesień. Rano rześkie powietrze wita wschodzące słońce, które powoli wyłania się zza wzgórz Perth Hills i podświetla snujące się nad nimi chmury jaskrawoczerwonymi promieniami. Prawie każdy poranek rozpoczyna się tą spektakularną grą wszystkich odcieni czerwieni zanim pierwsze złote promienie słońca przebiją się przez drzewa eukaliptusowe pokrywające  wzniesienie i dotrą do źrenicy oka. W takie poranki nigdy nie wiadomo co przyniesie dzień. Siedząc w pociągu przymykam oczy i wsłuchuję się w rytmiczne dźwięki kół sunących po szynach. Przez pierwsze dzisięć minut nic nie zakłóca tego spokoju , aż nagle słyszę wokół wielkie poruszenie. Dochodzą mnie podekscytowane głosy zaspanych jeszcze trochę pasażerów. Z lenistwa staram się zignorować te hałasy, ponieważ w tym momencie otwarcie oczu to jak zdobycie Kilimandżaro (albo przynajmniej góry Kościuszko). Podnoszę powoli powieki i widzę ludzi z nosami przylepionymi do okien, dzieci piszczące i wskazujące na coś palcami. Jedni szturchają drugich, gestami wskazując za okno. Podążam za tymi znakami i tak, już widzę, toż to nieprawdopodobne, niespotykane, swoista anomalia pogodowa, fenomen…. Po przynajmniej ośmiu miesiącach nieustającego błękitu nieba, upałów i piekącego słońca zobaczyliśmy właśnie pierwszą i pewnie jedyną w tym roku… mgłę!!!

 

Popołudnie. Idąc ulicą wygrzewam twarz w słońcu, kurtka przewiązana w pasie, na nogach półbuty. Jest przyjemnie, choć z minuty na minutę robi się coraz chłodniej. Mimo, że twarz skąpana jest w ciepłych promieniach słońca, po plecach drażni mnie już chłodny wiaterek. Niby miło, ale tak nie do końca… Może zarzucę wiatrówkę na ramiona? Przyglądam się mijającym mnie postaciom – dziewczyna po drugiej stronie ulicy ma na nogach ogromne, futrzane bambosze australijskiej firmy Ugg. Z czystej wełny australijskich owiec. Boże, myślę, początek jesieni w Australii a ona odziana jak na Syberię. Chyba od tego patrzenia zrobiło mi się chłodniej, więc zapinam kurtkę. Przede mną idzie czarnoskóry mężczyzna z wełnianą czapką na głowie. Poza tą pomarańczową czapką z pomponem wygląda całkiem elegancko. Czapę nacisnął na czubek głowy i za uszy tak, ze odstają mu teraz niezbyt ładnie. Skoro mu zimno w głowę, to gdyby przysłonił też uszy, zrobiłoby mu się cieplej – ech! Amator, stwierdzam, pewnie w życiu nie doświadczył prawdzwego mrozu. W sumie to też mi trochę uszy zmarzły, więc zakładam kaptur. Zauważam jeszcze kilka osób w szalikach i rękawiczkach, co trochę mnie dziwi, ale muszę przyznać, że mnie też zaczynają już przechodzi dreszcze, bo wiatrówkę mam cienką. Co mi tak zimno? W telefonie sprawdzam aktualną pogodę. No tak, już wszystko jasne – przecież jest tylko 20 stopni!

Reklamy

2 myśli na temat “Jesień

  1. Pięknie to wszystko opisałaś. Czułem się jakbym tam był. Zazdroszczę Ci tylko jednego – tej cudownej, niepowtarzalnej przyrody, widoków, zapachów i odgłosów Australii. Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s