Podróże · Życie

Upalnie…

Zdenerwowały mnie dziś rano ogłuszające dźwięki przelatujących helikopterów. I to nie raz, czy dwa, ale bez przerwy. I do tego przelatują tak blisko, że szyby mi się w oknach trzęsą. Przyznam, że nie wprawiło mnie to w dobry nastrój przy dzisiejszej pogodzie, tj. 44-stopniowym upale.

Pomyślałam, że może policja kogoś szuka, albo odbywa się pokaz lotniczy, ale w tym rejonie? Pierwszy raz zainteresowałam się aktualnościami z Perth, wyszukałam stronę internetową serwisu informacyjnego i na głównej stronie przeczytałam wiadomość z ostatniej chwili o rozprzestrzeniającym się pożarze w dzielnicy obok – Jolimont. Jak już kiedyś wspominałam, mieszkamy nad jeziorem, a helikoptery widocznie przylatują nabierać wody aby ugasić pożar.

Zdjęcie z serwisu: http://www.perthnow.com.au/news/western-australia/fire-crews-battle-bushfire-in-jolimont/story-fnhocxo3-1226799611267

Nic dziwnego… Jesteśmy tu od ponad dwóch miesięcy i w tym czasie dwa razy widziałam deszcz. Raz popadało kilka razy po południu i raz przeleciał rzęsisty, lecz krótki deszcz w nocy. Podłoże w lasach i parkach składa się z piasku pokrytego suchymi liśćmi i korą drzew. Czasem się zastanawiam jak te drzewa i rośliny w ogóle funkcjonują.

Tak wygląda las naokoło jeziora Herdsman, jest wyjątkowo trawiasty z racji obecności zbiornika wodnego. Ale kilka metrów od brzegu już zaczyna się sucha ziemia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s